piątek, 30 października 2015

"Marsjanin" - Andy Weir

 Kosmos, jest jednym z coraz bardziej poruszanych tematów. Mam na myśli nie tylko sferę czysto naukową ale i rozrywkową. Wielu twórców filmów, książek oraz innych dzieł, stawia  pojęcie kosmosu jako źródło inspiracji przy tworzeniu prac. Rozpiętość w wykorzystywaniu tego zagadnienia jako temat prac jest bardzo duża. Weźmy pod lupę pisarzy, którzy posiadają umiejętność rozdzielenia tematyki tak, aby zadowoliły one młodsze pokolenia jak i starsze. Co potwierdza tę tezę? Odpowiedź jest prosta. Wystarczy wejść do księgarni i zauważyć typowe romanse science fiction przeznaczone dla nastolatków oraz teksty poruszające poważniejsze aspekty skierowane ku bardziej dorosłych odbiorców.  Wśród autorów książek piszących teksty o kosmosie, pojawił się Andy Weir i jego tekst pod tytułem "Marsjanin". Rzadko opisuje na blogu okoliczności wydania książek, niemniej jednak w tym wypadku postanowiłam zrobić wyjątek. Moje źródła, które opierają się na tym co udało mi się usłyszeć bądź przeczytać na portalach internetowych mówią, że za tą książką kryje się ciekawa historia. Zacznijmy od początku. Andy Weir jako nieznany twórca, stworzył debiutancką powieść o wyżej wspomnianym tytule. Jeżeli wydaje Wam się, że proces stworzenia i udostępnienia do sprzedaży książek jest prosty, to jesteście w błędzie. Po pierwsze musicie stworzyć tekst (co nie jest prostym zadaniem). Po drugie, musicie znaleźć wydawce Waszej książki, a to jest jeszcze bardziej trudniejsze. W przypadku "Marsjanina" proces ten nie przebiegał łatwo, ponieważ tekst został odrzucony przez wiele wydawnictw. Andy Weir nie zniechęcony porażką postanowił opublikować książkę na swojej stronie w formie "odcinków" jeżeli można to tak określić. Po jakimś czasie, pod wpływem  czytelników umieścił tekst jako ebook na pewnej stronie internetowej. Pod wpływem dużego grona odbiorców, wydawnictwa zainteresowały się książka i tak "Marsjanin" trafił na sklepowe półki, a dziś możemy oglądać go na ekranach kin.

Książka przedstawia historię  Marka Watney'a. Botanika, który odbył podróż na Marsa. Brzmi świetnie prawda?  Dla Marka niestety nie. Otóż utknął on sam na obcej planecie, bez kontaktu z Ziemią i bez zapasu jedzenia. Jaki jest jego cel? Przetrwać. Na przestrzeni tekstu jesteśmy świadkami walki o przetrwanie bohatera, który wykazując się niezwykłym sprytem i inteligencją usiłuje przeżyć.  Uważam, że sam pomysł na książkę nie przysporzył by jej tak dużego sukcesu, gdyby nie kreacja głównego bohatera. Uwierzcie mi postać Marka, robi całą robotę. Jego charakter jest bardzo różnorodny. Z jednej strony mężczyzna wykazuje duże poczucie humoru, spryt a z drugie inteligencje. Tekst nie składa się z rozdziałów ale z wpisów dziennika Marka, które są zatytułowane np. sol 1 itd. Forma ta sprawia, że możemy utożsamiać się z bohaterem, przeżywać jego emocje i towarzyszących mu zmaganiach. Oprócz wpisów mamy też do czynienia z drugą narracją- trzecioosobową. Przejawia się ona z perspektywy naukowców NASA. Dzięki czemu nasze źródło informacji nie jest ograniczone i możemy wiedzieć więcej. 

Jeżeli chodzi o postać Marka, to uważam, że autor spisał się doskonale tworząc ją. Jak już wcześniej wspominałam posiada on duże poczucie humoru. Były momenty kiedy nie byłam w stanie powstrzymać się od śmiechu w odpowiedzi na jego komentarze. Ma on także dużą wiedzę, należącą do autora tekstu, któremu należą się duże brawa. Mark opisuje różnego rodzaju procedury, urządzenia oraz zjawiska towarzyszące astronautom. Jego historia i wydarzenia jakie mu towarzyszą są bardzo interesujące. Czytając tekst, w żaden sposób nie  odczuwałam nudy, na przykład przy poruszaniu tematów o których nie mam zielonego pojęcia. Tekst nie jest przesycony językiem naukowym, a więc osoba będąca laikiem w tym temacie, może być zdolna to polubienia tego tekstu. 

Podsumowując "Marsjanin" to tekst po który każdy powinien sięgnąć. Został on napisany lekkim stylem, dzięki czemu miło spędza się czas przy lekturze. Uważam, że Andy Weir w pełni zasługuje na dużą sławę z powodu jego wysiłku włożonego w walkę, abyśmy dziś mogli czytać tę książkę.


Marsjanin, Andy Weir, Akurat 2015, s. 384
 

wtorek, 27 października 2015

STOS 10/2015

HEJKA !!!!!

Nie wiem, czy jeszcze o mnie pamiętacie. Jeżeli nie lub zabłądziliście w czeluściach internetu to przedstawię Wam krótką autobiografie. Nazywam się Nikola. Mam 18 lat. Mieszkam w Zabrzu(woj. Śląskie) i jakiś czas temu założyłam tego bloga. Ostatni post opublikowałam 17 grudnia 2014 roku, co daje ponad 10 miesięcy przerwy. Mogę podawać Wam kilka powodów dla, których mnie tu nie było. Pisać o tym, że nie miałam czasu lub o tym, że  moją głowę zaprzątały inne ważne sprawy. Prawda jest jednak inna. Jestem zmuszona przyznać, że przestałam mieć chęci do pisania tego bloga oraz ciężko było mi przelać moje słowa na komputer. Jednak jakiś czas temu zatęskniłam za blogowaniem i w końcu postanowiłam powrócić do mojego małego internetowego świata. Jeżeli chodzi o formę bloga to będą to tradycyjne recenzje książek ale także mam kilka planów na urozmaicenie mojej strony ale to wszystko przedstawię Wam z czasem.

  Na rozgrzewkę zacznę od luźnego postu- październikowego stosu. Pokażę Wam kilka nowości w mojej biblioteczce, które udało mi się zdobyć. Myślę, że w czwartek bądź piątek pojawi się pierwsza/kolejna recenzja, a w między czasie mam nadzieję na to, że uda mi się popracować nad wyglądem bloga choć nie ukrywam, że przydałaby się mała pomoc.



Od góry: 

1. Grey, E. L. James [Sonia Draga]
2. After. Już nie wiem, kim bez Ciebie jestem, Anna Todd [Między Słowami]
3. After. Płomień pod moją skórą, Anna Todd [Między Słowami] 
4.  Love, Rosie, Cecelia Aherm [Akurat]
5. Spacer po szczęście, Dillion Lucy [Prószyński i S-ka]
6. Czarownica, Charbonnet Gabrielle, Patterson James [Albatros]
7. Marsjanin, Andy Weir [Akurat] 


 Dziękuje za czytanie i zapraszam Was do komentowania.


WPADAJCIE NA MOJEGO INSTAGRAMA: OKIEMNIKOLI 
 

środa, 17 grudnia 2014

110. W śnieżną noc- Lauren Myracle, Maureen Johnson, John Green

Trzy opowiadania o Bożym Narodzeniu. Łączy je nie tylko podobna tematyka ale również fabuła. Trójka świetnych pisarzy. Co oferuje nam to świetne trio? Ciekawe historie opowiadające jak święta mogą połączyć ludzi. 

Książkę otwiera opowieść o Jubilatce Dougal. Dziewczyna posiada duże poczucie humoru, woli nie używać swojego imienia z powodu emocji, które ono wzbudza. Tegoroczne Boże Narodzenie ma spędzić z swoimi rodzicami oraz ukochanym chłopakiem. Jednak pewne wydarzenie powodują, że bohaterka musi spędzić ten czas z dziadkami. Niezadowolona z obrotu wydarzeń, dziewczyna wyrusza w kilkugodzinną podróż pociągiem. Jubilatce wydaje się, że już nic nie może się popsuć, gdy okazuje się, że jej pociąg utknął w zaspie śnieżnej pod Gracetown. W tym mieście losy głównej bohaterki zetkną się z Stuartem, który zaprosi ją do siebie na wigilię. Dziewczyna nie ma pojęcia jak to spotkanie może zmieni jej życie....

Druga część książki opowiada o Tobinie i perypetiach jego przyjaciół. W śnieżną noc, pod  nieobecność rodziców starają dostać się do Waffle Hause, gdzie pojawiła się drużyna cheerleaderek. Podczas wyścigu Tobin uświadamia sobie, że wcale nie ma ochoty spędzać czasu z grupą dziewczyn ale woli spędzić go w obecności swojej przyjaciółki Duke.

Ostatnie opowiadanie pokazuje historię Addie, która żałuje rozstania z swoim chłopakiem i chce się za to ukarać. Uświadamia sobie, że Jeb  to miłość jej życia. Postanawia jednak walczyć i nie poddawać się. Nie ma zielonego pojęcia jak nocna zmiana w Starbucksie wpłynie na jej związek...

Zbiór opowiadań za granicą został wydany w 2008 roku. Na naszych półkach pojawił się w tym roku. Do przeczytania tej książki skusiło mnie to, że jednym z współautorów jest John Green, a autorkach usłyszałam pierwszy raz. Najbardziej przypadło mi do gustu pierwsze opowiadanie o Jubilatce, które nie zostało napisane przez Johna Green'a. Wydaje mi się on najciekawsze i pomysł na nie był naciekawszy. Ważne jest to, że nie możecie przeczytać tych opowiadań  w różnej kolejności, poniważ czytając je po kolei uświadomicie sobie, że stanowią one analogiczną całość.

Książke czyta się bardzo szybko. Przeczytałam je w niecałe dwa dni. W pojdynkę te opowiadania, z pewnością by mnie nie zaciekawiły, jednak jako całość stanowią coś naprawdę wartego uwagi. Miałam plan żeby zaczekać z przeczytaniem do przerwy świątecznej ale nie mogłam się powstrzymać. Ten tekst idealnie oddaje atomsfere świąt. Książka także w idealny sposób pokazuje, jak historia z pozoru zwykłych nie znających się ludzi może połączyć los.

Jeżeli lubicie miłosne historie, o tematyce Bożego Narodzenia to jestem pewna, że to jest idealna książka dla Was.

W śnieżną noc, Laureen Myracle, Maureen Johnson, John Green, Bukowy Las 2014, s.312